Sezon grzybowy w okolicach Ryglic nabiera tempa. Jak przekazał burmistrz Paweł Augustyn, wystarczyła zaledwie godzina rodzinnego spaceru po lesie, aby napełnić cały kosz borowikami. To sygnał, że tegoroczna jesień sprzyja grzybiarzom – obfite opady i ciepłe noce stworzyły idealne warunki dla rozwoju grzybni.
Nie tylko borowiki
Podczas wyprawy nie zabrakło również innych leśnych okazów. Rodzina natrafiła na muchomory czerwone, które choć trujące, są charakterystycznym elementem jesiennego krajobrazu, a także na szmaciaka gałęzistego – rzadkiego i chronionego grzyba z czerwonej listy gatunków zagrożonych.
Warto przypomnieć, że szmaciak gałęzisty objęty jest w Polsce ochroną i nie wolno go zbierać. Jego obecność w lasach wokół Ryglic świadczy o dobrym stanie siedlisk leśnych.
Jakie warunki sprzyjają wysypowi?
Grzybiarze doskonale wiedzą, że borowiki pojawiają się po obfitych deszczach, gdy temperatura utrzymuje się w granicach 15–20 stopni Celsjusza. Wrzesień i październik to szczyt sezonu – nic więc dziwnego, że lasy w Małopolsce przeżywają prawdziwe oblężenie.
Burmistrz Ryglic zapytał mieszkańców: „A jak Wasze kosze?”. To zachęta do dzielenia się grzybowymi zdobyczami i wspólnego celebrowania jednego z najprzyjemniejszych jesiennych rytuałów.
„Przez zaledwie godzinę udało nam się napełnić cały kosz samymi borowikami” – relacjonuje Paweł Augustyn, burmistrz Ryglic.
Przypominamy o zasadach bezpieczeństwa: zbierajmy tylko grzyby, co do których mamy pewność, że są jadalne, a w razie wątpliwości skorzystajmy z pomocy ekspertów lub atlasów grzybów.
Źródło: Ryglice (WordPress)
Fot. ryglice.pl

